dieta na święta

Święta na diecie. Co się stanie, jeśli nie będziesz przestrzegać diety podczas świąt?

„Święta na diecie” to felieton do grudniowego wydania miesięcznika „Moje Gotowanie” (wydanie 12/2020). Pozostałe teksty znajdziesz w sekcji „trening i zdrowie”.

Grudniowe rodzinne spotkania, tradycyjne, pyszne potrawy w dużych ilościach, ciasta, których nie pieczemy na co dzień i bliskie sercu aromaty przywołujące wspomnienia z dzieciństwa. Święta to niełatwy czas dla osób na diecie.

Słowo „dieta” wciąż kojarzy się źle – restrykcje, wyrzeczenia albo powtarzanie do znudzenia tych samych przepisów z zaleconej przez dietetyka rozpiski. Postrzegamy ją jako środek do realizacji jednego, wytyczonego celu – schudnąć. A dieta (z gr. diaita – styl życia) to nic innego, jak sposób odżywiania dobrany dla nas, naszej aktywności, potrzeb.

Założeniem dobrej diety jest dostarczenie nam wszystkich niezbędnych składników odżywczych, które pozwolą naszemu ciału dobrze i zdrowo funkcjonować.

Będą wspierać odporność, zapobiegać chorobom, pozwolą zachować równowagę w organizmie. Zgubienie nadmiaru kilogramów to cel uboczny, a nie sam w sobie. Co nam po szczupłej sylwetce, jeśli zaczną wypadać włosy, dopadnie nas zły nastrój, zniknie miesiączka, bo zafundujemy sobie takie ograniczenia i niedobory, z którymi nasze ciało sobie nie poradzi.

O zagrożeniach, które wynikają z diet typu 1000 kcal już kiedyś pisałam. Było też o tym, że nie tyje się od ziemniaków, makaronu czy babcinego sernika, ale od nadmiaru przyjętych kalorii. I nie dzieje się to z dnia na dzień. Jeden dzień „dietetycznego oszustwa” na jakiś czas, jeśli z grubsza pilnujesz przyjmowanych w posiłkach kalorii, nie zrobi szkody i nie sprawi, że wskoczysz magicznie w większy rozmiar. Za to największe zło, jakie możesz wyrządzić samej sobie, to obarczanie się winą, że przy świątecznym stole (na imprezie, urodzinach, randce itd.) zjadłaś więcej niż zwykle.

Jedzenie to nie jest „owoc zakazany”, to nie tylko źródło składników odżywczych, to też wielka przyjemność i radość. I tę przyjemność trzeba z niego czerpać kupując produkty, gotując i jedząc. Jedzenie ludzi łączy i zbliża. Jedzenie to wspomnienia, podróże dookoła świata (szczególnie teraz, kiedy podróżowanie jest utrudnione), wspólnie spędzony czas, a nie garść wyrzutów sumienia przez jeden kawałek ciasta.

Niektórzy czują się z tym bardzo źle, uważają, że ta dodatkowa porcja to „potknięcie”, które niweczy cały misterny dietetyczny plan. Nie niweczy! Żeby przytyć 1 kg musisz dostarczyć aż 7000 dodatkowych kcal. Dla wyobrażenia, musiałabyś zjeść (oprócz tego, co normalnie zjadasz w ciągu dnia na swojej diecie) 7 kawałków sernika, 8 kawałków makowca, 6 porcji bigosu i popić to wszystko butelką wina. Szczerze mówiąc, jeśli ci się to uda, możesz śmiało startować w zawodach typu „człowiek kontra jedzenie”.

Dlatego delektuj się świętami, nie rezygnuj z deseru, nie przeliczaj precyzyjnie każdej kalorii i nie zastanawiaj się, z czego będziesz musiała zrezygnować, żeby zgadzał się energetyczny bilans.

To prowadzi do złych relacji z jedzeniem, do złości na samą siebie i często też na otoczenie, bo twój kiepski humor odczują wszyscy wokół. Pozostaw w pamięci smak tego cudownego ciasta czy pierogów, przecież ich zjedzenie sprawiło ci tak dużo przyjemności. Pomyśl, że na tej radości i akceptacji skorzysta też twoje ciało.

Druga strona medalu. Jeżeli naprawdę obawiasz się, że po miesiącach czy tygodniach dobrej i zdrowej diety, pójdziesz na całość i twoje kulinarne święta z ponadprogramowymi kaloriami potrwają dłużej niż te 2-3 grudniowe dni, przygotuj się:

  1. Zadbaj o warzywa, surówki, lekkie bigosy. Warzywa mają niską gęstość energetyczną, co oznacza, że trzeba zjeść ich bardzo dużo, żeby dostarczyć określonej ilości kalorii.
  2. Postaraj się przygotować ciasta i desery bez cukru. Możesz zastąpić go stewią, ksylitolem, erytrytolem albo posłodzić wypieki bananami, namoczonymi i zmielonymi daktylami albo suszonymi śliwkami.
  3. Przygotuj domową masę makową. I lukier też, jeśli nie wyobrażasz sobie bez niego makowca.
  4. Postaw na pełnoziarniste pieczywo. Do ciast, w miarę możliwości, wykorzystaj mąkę z pełnego przemiału.
  5. Rybę upiecz zamiast smażyć w panierce.
  6. Nie dodawaj dużo majonezu do sałatki jarzynowej. Mam wrażenie, że takie sałatki czasem wręcz w majonezie pływają. Niektórzy mieszają majonez z jogurtem i musztardą albo zastępują majonez rozgniecionym, dojrzałym awokado.
  7. Zrób pieczeń z piersi indyka albo schabu, zamiast karkówki czy łopatki.
  8. Przygotuj mniejsze porcje dań, pokrój ciasta na mniejsze kawałki, podaj mniejsze talerze. Wtedy ta sama porcja jedzenia, wyda się większa.
  9. Suszone owoce są wystarczająco słodkie, nie dodawaj cukru do wigilijnego kompotu.

Wiele osób stosuje dobrze zbilansowane diety eliminacyjne z powodów zdrowotnych (bez nabiału, bez glutenu) albo ideologicznych (dieta wegańska i wegetariańska) i zupełnie zrozumiałe jest, że nie sięgną po każde danie na świątecznym stole. Nie będą próbować śledzika czy makowca.

Jeśli wśród waszych bliskich są osoby na takich dietach, uszanujcie to, nie namawiajcie, nie przekonujcie, że jeden raz nie zaszkodzi, a babci czy cioci będzie miło, bo szykowała to wszystko przez kilka dni. Za to przygotujcie coś z myślą o takich gościach – bigos bez mięsa, desery z roślinnym mlekiem, wegetariański pasztet.

Ten felieton zilustrowaliśmy przepisami na bliny ze śledziem, lekki bigos z indykiem, makowiec w szklankach i rybę zapiekaną z fasolą.

Podsumowanie
recipe image
Nazwa przepisu
Święta na diecie - felieton dla miesięcznika "Moje Gotowanie"
Dodano
Średnia ocena
51star1star1star1star1star Based on 85 Review(s)

Udostępnij:

Facebook
Twitter
Pinterest
Email
Print Friendly, PDF & Email

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Polecam także

Dołącz do nas
Zapisz się na newsletter
Zapisz się na newsletter