Tallin Helsinki citybreak z rejsem

Tallin i Helsinki city break

Tallin i Helsinki – dwie stolice na majówkę.

Wyjazd był spontaniczny, bo kupiliśmy bilety w promocyjnej cenie (LOT dla dwóch osób ok. 800 zł) i bardzo aktywny. Czy polecamy? Zdecydowanie tak – jest blisko i jest co robić. Obowiązkowe punkty programu: wycieczka do Parku Narodowego Lahemaa i rejs do Helsinek.

Dzień 1 Warszawa – Tallin

Polecieliśmy z Warszawy czesnym popołudniem. Lot trwa  tylko 1,5 godziny, a droga taksówką z lotniska do hotelu zajęła nam 20 minut (koszt 18 euro – był dzień świąteczny). Pierwsze, co rzuciło nam się w oczy – Tallin to nadzwyczajnie czyste, uporządkowane miasto.

Hotel (Hestia Ilmarine, zarezerwowany na  Booking, 4 noce ze śniadaniem, w cenie 1280 zł/303 euro) w znakomitej lokalizacji, z wygodnymi materacami, cichy. Polecamy, jeśli nie macie wygórowanych wymagań co do śniadania. Kawa jest dobra, ale reszta pozostawia wiele do życzenia.

Po południu spacer, nad zatokę, w okolice portu, w którym góruje „pamiątka” po Olimpiadzie w Moskwie 1980, bo to właśnie w Tallinnie odbyły się zawody żeglarskie.

Linnahall (Tallinn Hall Center) zwany wcześniej Pałacem Kultury i Sportu im. Lenina to dzisiaj ruina i squat, ale w czasach świetności hala sportowa na ponad 3000 miejsc, hala koncertowa, hotel i restauracje. Nie wiadomo, co z tym miejscem zrobić – zburzyć czy odrestaurować. Deweloperzy czekają na sygnał (lokalizacja jest znakomita), ale to jednak zabytek.

Potem spacer po Starym Mieście (Vanalinn) wpisanym na listę UNESCO. Jeśli lubicie średniowieczne budowle, jest tam co oglądać. Zarezerwujcie sobie 3-4 godziny i załóżcie wygodne buty, żeby bez bólu chodzić brukowanymi uliczkami.

Mieszkańcy znakomicie mówią po angielsku, nie ma problemów z komunikacją.

Dzień 2 Park Narodowy Lahemaa

Wstaliśmy dość wcześnie, żeby podejść na Starówkę w okolice Centrum Informacji Turystycznej – miejsce zbiórki, z którego ruszaliśmy na wycieczkę do Parku Narodowego Lahemaa. Wyprawę z biurem Prangi Travel zarezerwowaliśmy przez Get Your Guide (koszt 1013 zł/240 euro za dwie osoby). Pojechaliśmy busem z kierowcą (który był też naszym przewodnikiem) w siedmioosobowej, międzynarodowej grupie.

Jechaliśmy autostradą, znaną z filmu „Tenet” Christophera Nolana, słuchając opowieści o architekturze Tallina,  życiu w Estonii i kulturze saunowania (w Estonii jest ponad 100 000 saun, co oznacza, że jedna przypada na 13 osób).

Pierwszy przystanek: wodospad Jägala Juga – najwyższy w krajach nadbałtyckich naturalny wodospad o wysokości 8 m.

Stamtąd prosto do Parku Narodowego Lahemaa. To najstarszy i największy park narodowy w Estonii, jego powierzchnia razem z zatokami to blisko 750 km² (Lahemaa oznacza krainę zatok).

Jedną z największych atrakcji jest ścieżka edukacyjna przez torfowisko Viru (Viru Raba), która ciągnie się przez 3,5 km.

Malownicza i wymagająca skupienia, bo miejscami deski się ruszają, mijasz ludzi idących z naprzeciwka, kładka jest wąska, a warstwa torfu pod twoimi nogami ma 3 metry.

Konieczne wejdź na wieżę widokową. Roztacza się z niej naprawdę piękny widok na torfowisko.

Po spacerze przez Viru Bog podjechaliśmy na lunch do niedużej rodzinnej tawerny przy trasie (ceny zdecydowanie bardziej przystępne niż w stolicy), później ruszyliśmy do Dworu Sagadi – kompleksu pałacowo-parkowego z XVIII wieku.

Ostatni punkt programu to dawna wioska rybacka Altja – drewniane domy, piękny widok na Zatokę Fińską, plaża. Jedno z takich miejsc, w których można złapać oddech.

W Tallinie byliśmy z powrotem ok. 18. Znakomita organizacja, świetna ekipa. Absolutnie warto.

 

 

Zanim wróciliśmy do hotelu, wpadliśmy na drożdżówki. Desery (szczególnie cynamonki) to coś, czego w Tallinie warto spróbować.

 

Tallin i Helsinki city break cynamonki 683x1024

Niestety nie możemy powiedzieć tego o jedzeniu. Jest przeciętnie, a ceny w lokalach gastronomicznych, w relacji do takiej jakości, astronomiczne.

 

Dzień 3 Rejs do Helsinek

Pobudka skoro świt, bo o 7.30 wypływał prom do Helsinek (Tallinn Silja Line). Bilet w obie strony kosztował 407 zł/96 euro za dwie osoby. Tę rezerwację też robiliśmy przez Get Your Guide. Powrót był zaplanowany na 19.30, więc mieliśmy cały dzień na zwiedzanie stolicy Finlandii.

Rejs trwa dwie godziny. Na promie zjedliśmy śniadanie – duży wybór, świetny wędzony łosoś, warzywa, potrawy z jajek i… spokój, bo niewiele osób korzysta z tej opcji (cena śniadania 95 zł/22 euro za osobę).

Jeśli płyniecie Tallin Silja Line, weźcie pod uwagę, że terminal jest dość daleko od miasta (inne linie np. Viking dopływają do centrum Helsinek). My szliśmy pieszo z portu do miasta i wieczorem, z miasta do portu, też. Kto jednak nie lubi pokonywać dużych odległości, spacerując, może podjechać tramwajem.

Choć w miejscu, które odwiedza się po raz pierwszy warto chodzić, czasem nawet nadłożyć drogi albo nawet się zgubić, żeby zobaczyć to, czego nie widać z okien tramwaju albo autobusu.

 

 

Dotarliśmy na Kauppatori market – kultowy plac targowy i kupiliśmy bilety na rejs po archipelagu Helsinek (95 zł/22 euro za osobę, czas trwania 1,5 godziny).

Po powrocie z rejsu zjedliśmy na Kauppatori obiad. Naprawdę duży, solidny, wysokobiałkowy posiłek. Pierwszy zestaw to 3 gatunki ryb z planchy (łosoś, okoń morski, sielawa), a w drugim była kiełbaska i kotleciki z mięsa renifera. Do obu ziemniaki, warzywa, sosy. Cena z małym piwem light (2,5%) 203 zł/48 euro.

Później długi spacer i boarding na prom. Zrobiliśmy ponad 25 000 kroków po mieście.

Zanim się tu wybraliśmy, przeczytaliśmy sporo opinii, że do Helsinek nie warto. Nie czytajcie tego. Narzekacze są smutni. Finlandia to najszczęśliwszy kraj świata wg raportu ” World Happiness Report” 2026, a pierwsze miejsce zajmują dziewiąty raz z rzędu.

My już planujemy kolejny wyjazd do Finlandii.

Dzień 4 Zwiedzanie Tallina

To byłby idealny dzień na powrót, ale tak ułożyły się loty, że wracaliśmy dopiero następnego dnia. Po dwóch pięknych, słonecznych dniach, przyszedł deszcz i ochłodzenie. Udaliśmy się na targ Balti Jama Turg.

 

 

Znajdziesz tutaj wszystko. Piękne warzywa i owoce, świeże, wędzone i suszone ryby, mięsa, pieczywo, antyki, ubrania. Ceny (szczególnie warzyw i owoców) nokautujące.

Za to posiłek w food hall albo deser można zjeść w całkiem niezłej cenie.

Po południu jeszcze raz wybraliśmy się na Starówkę, a potem w stronę Kalamaja i Muzeum Morskiego i bazy wodnosamolotów Lennusadam.

Dzień 5 Kalamaja i powrót do domu

Zostawiliśmy walizki w hotelu i ponownie (tym razem w słońcu) ruszyliśmy w stronę Kalamaja (poddzielnicy Põhja-Tallinn), gdzie niegdyś znajdował się główny port rybacki miasta. Dawna dzielnica robotnicza z drewnianymi domami to teraz modna część miasta z nowoczesną zabudową i portem jachtowym.

 

Twierdza morska Patarei została wzniesiona w 1840 roku. W latach 1920 – 2002 pełniła funkcję więzienia. We wschodnim skrzydle powstaje muzeum pamięci ofiar komunizmu.

Po południu pojechaliśmy na lotnisko. Za przejazd z hotelu zapłaciliśmy mniej niż 9 euro.

Tutaj przeczytasz wpis o podróży do Porto i Galicji.

Ceny maj 2026

Udostępnij:

Facebook
Pinterest
Email

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Polecamy także

Dołącz do nas
Zapisz się do newslettera i otrzymaj darmowy eBook
Zapisz się na newsletter